W odcinku: Muzyk vs koszykarz, czyli kto ma plan B (Mozart in the Jungle)

Dzisiaj chciałam się zająć jednym z wątków, który pojawia się trzecim sezonie serialu Mozart In the Jungle (który polecam i o którym na pewno będę jeszcze pisać, bo to nie jedyna rzecz, jaka jest tam ciekawa), a mianowicie o spotkaniu koszykarza z wiolonczelistką.


Oczywiście będą występować spoilery. A właściwie już trochę zaczęły. Wszystko będzie też opisywanie poniekąd z perspektywy psychologa sportowego (takie skrzywienie zawodowe, nie zawsze umiem je wyłączyć).

O co chodzi? Otóż cały pomysł na ten wpis wziął się z różnego rodzaju rozmów, które zdarzało mi się przeprowadzać w życiu z rodzicami dzieci, które wykazują się talentem sportowym. Bardzo często, jako argument przeciwko podjęciu takiej drogi, pojawiają się w nich stwierdzenia „Bo to zawód tylko na chwilę, co będzie robić przez resztę życia? A co będzie jak dozna jakiejś kontuzji i nie będzie już dłużej w stanie być sportowcem?” I teraz, żeby nie było żadnych niedomówień – tak, to jest bardzo ważny temat. Przygotowywanie się na to, co będzie się robić po zakończeniu kariery i praca z zawodnikiem po kontuzji są bardzo ważne i dobrze, że zwraca się na to uwagę już dzieciom. Ale (moim zdaniem przynajmniej) to nie jest jeszcze powód, żeby rezygnować z tego, co robi się dobrze i co się robić uwielbia.

Z drugiej strony – i głównie o tym jest ten wpis – nie bierzemy pod uwagę wszelkich innych sytuacji i zawodów, które funkcjonują w podobny sposób.

Cała historia wygląda w ten sposób, że w klinice ortopedycznej spotykają się wiolonczelistka orkiestry symfonicznej Filharmonii nowojorskiej z problemami ze śródręczem (czyli z nadwyrężoną dłonią), które właściwie nie pozwalają jej grać oraz koszykarz z podobną kontuzją.
Zaczynają ze sobą rozmawiać – on przekonuje ją, aby zdecydowała się na operację, bo inaczej faktycznie straci możliwość gry, a w przypadku operacji czeka ją przerwa, ale ma szanse wrócić do pracy. Jego samego niestety kontuzja wyklucza z gry – musi zakończyć karierę.

W tym wypadku widać jak wielkie są między nimi różnice w podejściu i w przygotowaniu na taką sytuacją, a także jak my – publiczność, zwykli ludzie – jesteśmy nieprzygotowani i nieprzyzwyczajeni do tego.
Koszykarz jest doskonale przygotowany do zakończenia kariery. Spodziewał się tego właściwie od zawsze, wiedział, że taki moment przyjdzie. Jest to co prawda trochę wcześniej niż planował, ale nie jest to tragedia i koniec świata. Ma co robić – opowiada o możliwościach związanych z kontraktami reklamowymi dotyczącymi m.in. odzieży sportowej. Nasza reakcja na to jest dość neutralna – sportowiec kończący karierę z powodu kontuzji nie jest niczym specjalnym, wszyscy widzieliśmy to wiele razy. Widać, że ten konkretny zawodnik jest do tej zmiany całkiem nieźle przygotowany.
Jeśli mówimy o wiolonczelistce, to już nie jest tak różowo. Nie ma ona planu awaryjnego – nigdy nie zastanawiała się nad tym, co będzie robić po zakończeniu kariery muzyka. Planowała całe życie być muzykiem, nikt nie przewidywał możliwości kontuzji. Zastanówmy się teraz nad własnymi reakcjami – czy naturalne jest dla nas to, że muzyk bierze wolne na wyleczenie się? Chyba niekoniecznie. Nie zastanawiamy się nad tym my, nie zastanawiają się nad tym inni. Takiej osobie będzie się w tej sytuacji dużo trudniej przyznać do choroby.

Często wiele osób jest zaskoczonych, kiedy słyszy, że psycholog sportowy pracuje także z artystami – aktorami, muzykami. Przecież to zupełnie coś innego! Okazuje się właśnie, że niekoniecznie. Wiele problemów dotyczących codziennych spraw związanych z tymi zawodami (jak stres przed występem, konieczność najlepszego wystąpienia w określonym momencie czy umiejętność radzenia sobie ze sławą i dziennikarzami) może być podobna. Podobne mogą być też problemy pojawiające się znienacka – jak problem związany z kontuzją właśnie.
Ciekawą rzeczą jest zobaczyć, jak autorzy serialu zwracają na to uwagę. I pamiętać, że wiele rzeczy, które wydają nam się oczywiste w odniesieniu do wielu (może nawet większości) zawodów na świecie, mogą być nieprawdziwe, jeśli im się bliżej przyglądnąć.

Wpis ze specjalną dedykacją dla mojej znajomej, wykształconej w psychologii sportu, występującej w kabarecie, tańczącej i specjalizującej się w pracy właśnie z artystami.

Leave your comment