Smok na miarę naszych możliwości (Legendy polskie – projekt)

Jak można mieć w jednym miejscu dobrych pisarzy science-fiction i dobrego reżysera, to dlaczego nie zrobić fajnego projektu opierając się na polskiej kulturze?
Dzisiaj o Legendach polskich.

Projekt zainteresował mnie od razu, kiedy o nim przeczytałam, kilka dni przed tym, jak zostały udostępnione materiały. Głównie dlatego, że lubię baśnie i legendy, a już całkowicie uwielbiam ich retellingi (byle były dobre i z pomysłem). Po drugie – optymistycznie nastrajały też nazwiska osób zaangażowanych w projekt (przede wszystkim Bagiński jako reżyser zapowiadanych filmów, ale niektóre nazwiska autorów też mocno przekonywały).

Zapoznawanie się z projektem zaczęłam od ściągnięcia ebooka (dostępny za darmo i w różnych formatach tutaj) i oczywiście od czytania go w tramwaju.
Już pierwsze opowiadanie pokazało, że idziemy w dobrą stronę. Legenda o Panu Twardowskim odtworzona w dzisiejszych realiach ma przecież równie duży potencjał, chociaż wyznaczniki statusu są zupełnie inne niż w wersji oryginalnej. Tu wykorzystano chyba wszystko, co można – hollywoodzki film biograficzny, tytuły „Człowieka Roku”, znajomości wielkich tego świata…
Ale tak naprawdę ciekawie zaczęło się robić dopiero później. Kolejne opowiadania mają coraz ciekawsze pomysły na świat (jedno rozgrywa się w rzeczywistości, która wyniknęła z alternatywnego przebiegu historii – polską rządzi Anna Jagiellonka XIII, wszyscy chodzą w kontuszach, a innymi mocarstwami są Chiny, Francja, Wielka Brytania i Austro-Węgry – ale dalej wszyscy nie śpią po nocy, bo emocjonują się Ligą Światową), odpowiadają na pytania, które wszyscy zadawaliśmy sobie od dzieciństwa (serio, mnie zawsze dziwiło dlaczego Śpiący Rycerze się nie ruszyli z okazji II wojny światowej!)

Następną rzeczą, którą się zajęłam był pierwszy z dwóch filmów krótkometrażowych, które powstały w ramach projektu, czyli Smok. Niektórzy śmiali się później, że 14 min. tego filmu wykorzystało efekty specjalne na ładnych kilka lat. Ale film jest ciekawy głównie ze względu na to, jak zgrywa elementy typowo polskie i to zarówno znane wszystkim (jak hejnał z wieży kościoła Mariackiego), jak i te, które będę bardziej znane mieszkańcom Krakowa (Szkieletor!). O ile jednak film był ciekawy wizualnie i oparty na bardzo fajnym pomyśle, to nie był jakoś szczególnie genialny. Do czasu…

Do czasu, kiedy dotarłam w czytaniu zbiorku do opowiadania, które odnosi się do tej samej historii. Tej samej, ale opowiedzianej z zupełnie innej perspektywy. Przez dłuższy czas, znając opis opowiadania i film, byłam przekonana, że to jednak będzie inna historia. Bo przecież się nie da. Jednak się dało. I to jest tak dobre science-fiction, jak to tylko możliwe. Naprawdę.
(nie chcę powiedzieć za dużo i za dokładnie, bo moim zdaniem zaskoczenie jest tu ważnym elementem i dodaje dużo radości czytaniu)

Od tej pory czekałam bardzo niecierpliwie na drugi film w projekcie, mający być uzupełnieniem opowiadania o panu Twardowskim. Tutaj – o ile opowiadanie było zwykłe, o tyle film zdecydowanie to nadrabia. Niby nie pokazuje nic niezwykłego (no dobra, diaboła z czerwonymi oczami jest, ale wiecie o co mi chodzi), ale jest… cudownie dopracowany. Wszystko się składa. Jest dobra gra aktorska, dobrze wpasowane efekty (zwłaszcza dźwiękowe!), fajnie poprowadzona historia (nawet jeśli całkiem szczątkowa i otwarta), a przy tym jest tak bardzo, bardzo polski. Co doskonale potwierdza chociażby scena otwierająca. Kto widział, ten potwierdzi. Nasi tu byli. A właściwie – są.

Podsumowując – polecam zapoznać się z projektem. I to polecam zapoznać się ze wszystkim, tak z filmami, jak i z opowiadaniami. Całość jest pełna dopiero wtedy i robi się też wtedy dużo lepsza, dodaje się do niej sporo ciekawego kontekstu.

I wiecie co – oceniając całą kampanię tak z zupełnie innej beczki i pod innym kątem – to jest doskonała kampania marketingowa. W dodatku świetna na wielu poziomach i potencjalnie mogąca przynieść dużo korzyści także w przyszłości (przypominam o Wiedźminie…).
Więcej takich akcji poproszę!

5 thoughts on “Smok na miarę naszych możliwości (Legendy polskie – projekt)

  1. Projekt faktycznie jest fajny, jakkolwiek tu też jest pewien paradoks, bo o ile pierwszy film z serii jest w sumie taki sobie. (choć efekty zdecydowanie stoją na poziomie a i punkt wyjścia ma pomysłowy), gdy opowiadanie, na którym bazuje jest o wiele lepsze, to Twardowsky filmowy jest o wiele lepszy od nudnego jak flaki z olejem opowiadania otwierającego zbiór (pomysł wyjściowy może i ono ma niezły, ale prowadzi go tak nudno i przewidywalnie… zdecydowanie krótkometrażówka robi z tego konceptu coś ciekawszego). Niemniej nam najbardziej spodobało się opowiadanie drugie, bardzo zgrabnie mieszające cyberpunk/współczesność z estetyką czasów królów i ciekawi nas jak ono wyjdzie w wersji filmowej (bo dobrze pamiętamy, że wszystkie opowiadania mają zostać nakręcone, tak?). Reszta jest dobra, ewentualnie co najmniej znośna, ale żałowaliśmy bardzo, że już żaden tekst nie dorasta do pięt temu drugiemu.

    1. Oj tak. To drugie opowiadanie jest zdecydowanie najlepsze. Jeśli je nakręcą (bo chyba to nie było jeszcze pewne), to też jestem go bardzo ciekawa i chętnie zobaczę jak to wyjdzie. :)
      A co do innych opowiadań – może to kwestia zaniżonych oczekiwać, bo ja się bałam, że będzie dużo gorzej, więc pozytywnie mnie ten zbiorek zaskoczył pod tym względem.

      1. My się nastawialiśmy po prostu na ciekawy projekt, ale też mieliśmy pewną obawę, czy będzie dobrze, czy może bardzo słabo. Na szczęście nie jest najgorzej. Tylko jednak szkoda, że nie wszystkie teksty są właśnie tak dobre jak ten drugi.

Leave your comment