W odcinku: Co się dzieje, kiedy jest już po wszystkim? (Criminal Minds)

Rzadko zdarza mi się pisać teksty o konkretnych odcinkach, ale może to jest dobry moment na to, żeby wprowadzić taki rodzaj wpisów? Dzisiaj weźmiemy pod uwagę jeden z epizodów serialu Criminial Minds.

Mowa mianowicie o 2 odcinku 12 sezonu (dalej mnie zaskakuje, że aż tyle ich było…). Tak, wiem, to nie do końca na bieżąco. Ale ja też nie jestem tak do końca na bieżąco… a przy okazji unikniemy zaspoilerowania zainteresowanym fabuły.

Poszczególne odcinki tego serialu są często robione przez różnych twórców, więc zdarzają się oczywiście lepsze i gorsze, ale zasadniczo jest to procedural, idący zawsze wg mniej-więcej tego samego schematu. Czasami jednak zdarzają się perełki, które niby są tym samym schematem, ale jednak nie do końca. I właśnie to „nie do końca” często jest ich wartością dodaną i tym, na co najbardziej warto zwrócić uwagę.

W tym przypadku nie jest inaczej. Wspomniany już odcinek – napisany przez Larry’ego Tenga, a wyreżyserowany przez Virgila Williamsa – jest właśnie „czymś więcej” niż schemat. Oczywiście mamy tutaj cotygodniowego złoczyńcę (tutaj jest to najczęstszy typ, czyli seryjny morderca), ciekawe jest natomiast to, co poza tym. Odcinek jest mianowicie opowieścią. Czas akcji jest późniejszy niż czas fabularny – zmagania z przestępcą śledzimy bowiem nie na bieżąco, jak zwykle, a w retrospekcji jednej z bohaterek (konkretnie JJ, czyli agentki Jareau). Twórcom udało się doskonale pokazać problematykę tego, w jaki sposób niektóre rzeczy mogą mocniej oddziaływać na kogoś tylko i wyłącznie prawem skojarzenia z konkretnymi osobami.

<Uwaga na marginesie:> Swoją drogą – chciałabym bardzo zobaczyć wreszcie któregokolwiek z bohaterów, którzy przyznają się do tego, że coś tego typu faktycznie przeszkadza mu/jej w pracy i aby ten ktoś skorzystał z (przysługującego przecież!) prawa do niebrania udziału w takiej sprawie. Jak na razie wszyscy zawsze zaciskają zęby i grają bohaterów, żeby później był materiał na nowe traumy i tragedie… I żeby nie było niedomówień – to nie jest zarzut tylko w kierunku tego serialu, ale w ogóle nie kojarzę takiej sytuacji (jak Wy znacie, to podrzućcie przykład, proszę!). </uwaga na marginesie>

Odcinek skupia się też bardzo na tym, że czasem dopiero po zakończeniu całej akcji przychodzi to, co psychologicznie najgorsze – analizowanie i przemyśliwanie wszystkiego. Brawa też za zwrócenie uwagi na to, jak ważne jest mówienie o tym, co się przeszło – zwłaszcza jeśli jakoś nas to dotknęło i za coś się tutaj obwiniamy, a także jeśli potencjalnie jesteśmy często w podobnych sytuacjach i będzie to mogło np. rzutować na naszą przyszłą pracę (jak w tym przypadku). Przy okazji świetnie widać to, że opowiedzenie o takich rzeczach bywa straszliwie trudne. Kolejny plus dla twórców za doskonałe wyłapanie momentów, w których prawdopodobnie faktycznie pojawiłby się opór i chęć przerwania takiej rozmowy, a nawet ucieknięcia od niej jak najdalej. Reakcje, jakie mogłyby wtedy wystąpić też są pokazane bardzo ładnie – zarówno w przypadku głównej bohaterki, jak i rozmawiającego z nią męża (który ma świętą cierpliwość i zasługuje na medal z ziemniaka dla prawie-najlepszego-na-świecie fikcyjnego męża).

Co ciekawe, obserwowane tutaj mechanizmy można też przełożyć bezpośrednio na sytuację psychoterapii i rozmowy z terapeutą. Niby nie ma to nic wspólnego (chociaż niektórzy teoretycy twierdzą, że dobry mąż jest równie skuteczny w tym zakresie), to pokazane mechanizmy i zachowania mogą być bardzo podobne. Warto zwrócić uwagę na ten odcinek właśnie ze względu na tę ciekawą i nietypową (ale świetnie zrealizowaną w tej formie) strukturę narracyjną. Jeśli ktoś wybiera pojedyncze odcinki – ten zdecydowanie polecam!

Leave your comment