Dla dzieciaków(?): opowieść o buntowniczkach

O książce „Opowieści na dobranoc dla młodych buntowniczek” słyszałam dużo i to przeważnie dużo dobrego. Kiedy więc miałam okazję kupić ją sobie jako spóźniony prezent na Dzień Kobiet, chętnie to zrobiłam. A przekonały mnie obrazki. I ciekawość co do doboru postaci.

Zacznijmy może od tego, że projekt, o którym mowa otrzymał niesamowicie duże wsparcie na platformach crowdfundingowych jeszcze zanim się rozpoczął. Już sam pomysł zebrania w jednej książce opowieści o 100 inspirujących kobietach z każdego zakątka świata i historii przemówił do wielu osób. Czy autorkom udało się osiągnąć ambitne założenia zainspirowania wszystkich dzieci (a zwłaszcza dziewczynek) czytających tę książkę? Moim zdaniem (choć już nie do końca jestem dziewczynką) – jak najbardziej tak, choć nie obyło się bez kilku wad i zaskoczeń. Ale rozpocznijmy może od zalet.

Przede wszystkim – książka jest przepięknie wydana. Na każdą bohaterkę przypadają dwie strony, z których jedna jest zawsze przeznaczona w całości na portret odpowiedniej osoby. Te ilustracje są również wspaniałe – wykonane przez 60 ilustratorek z całego świata, kolorowe i zachęcające; w bardzo różnych, indywidualnych stylach autorek, a także często dopasowane stylem do postaci, o której mowa – zwłaszcza jeśli jest (lub była) to artystka. Dodatkowo bardzo przyjazne jest liternictwo (wbrew temu, co mogłaby sugerować okładka). Każda strona przeznaczona na opis naszej bohaterki jest skomponowana w ten sam sposób, eksponując imię i nazwisko, profesję lub funkcję wykonywaną przez opisywaną postać, a także kraj jej pochodzenia i daty urodzenia/śmierci, pokazując w ten sposób różnice między okresami historycznymi. Czcionki są proste i duże – przystosowane do samodzielnego czytania przez nieco starsze dzieci.

Do mnie osobiście niesamowicie przemawia też dobór postaci, o których książka mówi. Po pierwsze – o czym już wspomniałam – mamy ogromny przekrój przez historię. Zaczynamy w starożytnym Egipcie (najwcześniejszą postać jest bodajże faraon Hatszepsut), przechodzimy (a właściwie przeskakujemy co kawałek) przez całą historię, żeby zakończyć na postaciach całkowicie współczesnych – często nastolatkach, takich jak Malala. Mamy też ogromy przekrój przez rasy i miejsce pochodzenia bohaterek – jest sporo Afrykanek lub Afroamerykanek  są bohaterki z plemion indiańskich – zarówno z Ameryki Północnej, jak i Południowej; odwiedzamy różne kraje europejskie, Bliski i Daleki Wschód, a nawet Australię i Nową Zelandię. Mamy osoby w różnym wieku – od wspomnianych już nastolatek z wielkimi osiągnięciami, po kobiety, które dopiero rozpoczęły swoją karierę już jako osoby dorosłe. Autorkom udało też nie wpaść w pułapkę jedynej słusznej narracji historycznej, co w takim wypadku jest bardzo trudne – tutaj dla mnie ogromnym zaskoczeniem było znalezienie w książce carycy Katarzyny II. Niekoniecznie jest to postać historyczna, którą chciałabym stawiać za wzór swojej córce i nie sądzę, żeby w Polsce ktokolwiek był skłonny to zrobić… ale po głębszym zastanowieniu stwierdziłam, że właściwie jestem w stanie zrozumieć dlaczego może ona być bohaterką pozytywną dla Rosjan. Podobną (choć nie tak bardzo oddziałującą emocjonalnie, z oczywistych względów) sytuację mamy przy bohaterkach z Dalekiego Wschodu. Czytamy bowiem o bohaterskiej cesarzowej Japonii, która władała tym krajem w czasie podbojów Korei; następnie zaś mamy opowieść o… koreańskiej królowej. Każda z nich jest bohaterką we własnym kraju, tego jestem pewna.

Dodatkowo, jestem bardzo pozytywnie zaskoczona tym, że udało się nie wpaść w pułapkę opisania osób znanych i lubianych, co do których wszyscy wiedzą, że powinny się znaleźć na takiej liście. Oczywiście takie też są – królowa Elżbieta I, Coco Chanel czy Maria Skłodowska-Curie oczywiście się pojawiają. Jednak jest też całkiem sporo postaci, o których nigdy wcześniej nie słyszałam – w tym jedna z trzech opisanych w książce Polek. Kilka razy też pojawiło się zaskoczenie związane z faktem, że znam twórczość danej osoby, ale nie wiedziałam, że odpowiada za nią kobieta.

Jeśli zaś chodzi o wady, to część wynika po prostu z formy książki. Jest to książka skierowana do dzieci, więc opisy siłą rzeczy będą bardzo krótkie i bardzo uproszczone. Nie poznamy życiorysu postaci, a tylko jakieś migawki. Czasami jednym zdaniem lub akapitem zostanie podsumowane kilkanaście lub nawet kilkadziesiąt lat czyjegoś życia. Często wspomniane zostaje tylko jeden lub kilka najważniejszych aspektów, które nie mogą dać całościowego obrazu. Ale to dość jasne ze względu na objętość tekstu.
Z pewnością też – mimo przyjaznego designu, o którym pisałam wyżej – nie zostawiłabym dziecka z tą książką samego. Nie wiem czy to kwestia tłumaczenia, ale mimo skrótów i uproszczeń, czasami wkradają się trudniejsze wyrażenia. Sporo jest też trudniejszych tematów, o których wiele dzieci może mieć dodatkowe pytania. Sporo jest też rzeczy, o których warto porozmawiać z dzieckiem, nawet jeśli samo nie będzie ono miało pytań. W ogóle traktowałabym tę książkę jako wstęp do rozmowy i dyskusji czy też szukania większej ilości informacji i dokładniejszego życiorysu postaci, które nas zainteresują.

Podsumowując – zdecydowanie polecam książkę jako punkt startowy do rozmów z dzieckiem. Polecam też dla dorosłych jako punkt startowy do poszukiwania dalszych informacji o postaciach, które nas zainteresują. Albo po prostu, żeby dowiedzieć się więcej i zainspirować się fenomenalnymi historiami życia wspaniałych kobiet.

Leave your comment